Radosław Jurczak – wiersze (03.2019)


Radosław  Jurczak – ur. 1995, poeta, laureat XXI Konkursu im. J. Bierezina. Debiutował tomem Pamięć zewnętrzna (Dom Literatury w Łodzi/Tłocznia Wydawnicza Ach Jo 2016), za który otrzymał Nagrodę Poetycką „Silesius”. Studiuje filozofię i informatykę (MISH UW). Łomianczanin.


Teksty pochodzą z książki Zakłady holenderskie (w przygotowaniu).



[z cyklu Przyszłość]


Elon Musk umiera na Marsie

dla Ani Adamowicz

Nie ma bólu, jest światło współczujących LED-ów.

Są godziny patrzenia przez pancerne okno

jak oglądanie Netfliksa w oddzielnych pokojach,


zielonym i czerwonym, bez drzwi z czerwonego

do zielonego. To piękne, ilu rzeczy nie ma.

Nie ma bólu. Jest światło współczujących LED-ów,


jest szmer. Transmisja się łasi. Jest Ziemia. Jest twoja,

chociaż nie ma Ziemi: jest patrzenie na Ziemię

jak oglądanie Netfliksa w oddzielnych pokojach


tą samą parą oczu (i patrzą na ciebie

wszystkie oczy na Ziemi. I widzą: jest spokój,

nie ma bólu). Jest światło współczujących LED-ów,


gest. Zwolnienie blokady. Posłuszna kroplówka.

cząsteczki przez błonę komórki jak przez pancerne okno

(miliony streamów z Netfliksa w oddzielnych pokojach)


i już letniczek pisany i uploteczki wniwecz

i Mars i świergot transmisji rakieta srebrny rulonik




[z cyklu Pornhub Elegies]


już nie ma bólu jest światło współczujących ledów

jak oglądanie netfliksa w oddzielnych pokojach

0.

Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, jakie cię niosą łącza,

a jakie autostrady? Gdzieś mi się podziała,


po jakich paskach postępu wyszłaś z tamtego pokoju,

jakimi serwerami z miasta, jeśli wyszłaś,


ze stanu Maine jesienią jak z pustej szklanej kulki,

tym zniknieniem swoim jakie karmisz kamery


jedenaście lat później? W ilu przeglądasz się lustrach

a na ilu mirrorach? Gdzieś mi się podziała,


ile zer i jedynek uniosłaś na rękach

a ile ciebie uniosło? Na ilu monitorach


już cię nie odzobaczą? Przez jedenaście lat streamu

jakie umarłym śnią się przywidzenia,


gdy trosk ciężary odrzucili z siebie?

Gdziekolwiek jest, jeśli jest, jak dawno zgubione hasło


do nieaktywnej subskrypcji, czy wróci tamto nagranie,

i na jakich serwerach, i czy będziesz na nim?


Chciałem dla ciebie wiersz i nie mam wiersza dla ciebie,

pełen niedowierzania jak usunięte ciasteczko.




[z cyklu Wiersze za miasto Łomianki, miasto]


Józef Mamaj, 97 l., opowiada, że przed wojną całe to przecież wieś była, tam naprzeciwko jeszcze po wojnie zaraz mieszkał dziedzic, porządny człowiek, tak samo ojciec, złego nie powiem

: moneta pełna

czarnoziemu, brona pełna wnętrzności:


moneta, pełna

czarnoziemu brona,

upust, pełne światło.




[z cyklu Jedenaście hymnów dla smutnych żab]


/b/


z Dylana Thomasa


I śmierć nie będzie rządzić nami,

martwi i nadzy jako żywi

u stóp i łokci nosić będą gwiazdy,

u stóp i łokci nosić będą memy, u stóp

i łokci nosić będą kotki Pusheenki, nosić

będą światło, błękitne światło z tabletów, z

monitorów, smartfonów, żółte światło z ekranów z filtrem

błękitu, zarastające oczy światło Youtube’a oglądanego nocą w łóżku, miarowe

taktowane światło gier zręcznościowych w autobusach z pracy, i śmierć

nie będzie rządzić nami,


i wszystkie japońskie czternastolatki z Tumblra i wszyscy

oglądający je czterdziestosiedmioletni łotewscy mechanicy kolejowi u stóp i łokci

nosić będą gwiazdy,

i milion anonków z 4chana marzących o sezonach, kasztelach, zupełnie innych tęczach

i mocniejszych kartach graficznych u stóp i łokci

nosić będzie gwiazdy, i śmierć nie będzie rządzić nami,


zapełni światło, zaleje, zapcha wszystkie 1024 serwerownie Pornhuba, wszystkie

2048 serwerowni youtube’a, każde nagranie z egzekucji zamieni

w losowy filmik z kotkiem w ultraHD, każde nagranie Jordana Petersona

w jedenastogodzinny cover Franka Sinatry na wydrążonych słodkich ziemniakach,

zapełni, zaleje światło

i śmierć nie będzie rządzić nami,


i przemienione będą wszystkie całodobowe transmisje z maratonów

panierowania mango,

wszyscy menedżerowie średniego i wyższego szczebla ze Skype’em wdrukowanym pod

powieki, martwi i nadzy jako memy, i osłoni ich światło, i napełni ich światło, i napełni

ich światło, u stóp i dłoni nosić będą światło, i filtrów

błękitu już nie będzie, i śmierć nie będzie rządzić nami,


i śmierć nie będzie rządzić nami,

i śmierć nie będzie rządzić nami,