Ankieta: Nowe czasopisma literackie – Stoner Polski (01.2019)


Na pytania 8. Arkusza “Odry” odpowiada Redakcja “Stonera Polskiego”

8A: Co było Waszą motywacją do założenia pisma? Jakie stawialiście/stawiacie sobie cele?

Redakcja „Stonera Polskiego”: Potrzeba matką halucynacji. Jedną z naczelnych motywacji było zagospodarowanie pewnej opuszczonej, zmurszałej piwnicy, wykorzystanie jej do stworzenia platformy, której brakowało nam w polu kulturowo-artystycznym, takiej, która:

  1. dawałaby możliwość zaistnienia dziełom niespełna rozumu, które, odstając od powszechnych przyzwyczajeń odbiorczych, spotykają się z oporem mocodawców,
  2. skupiałaby twórczość awangardową, eksperymentalną, a jednocześnie nie była niszowa, hermetyczna, czyniąca święto z tego, że jest outkastem, odgradzająca się po modernistycznemu od popkultury, zamknięta na gatunki i środowiska w mniejszym stopniu z nią związane,
  3. nie byłaby w nachalny, traktujący z buta kwestie estetyczne sposób polityczna.

Nie ukrywamy naszych ultraimperialistycznych zapędów. Zestonerować calusieńką kulturę, po ostatniego zgredka-maślaka wiercącego się pod miotłą na zapleczu dzidzinej kuchni, ostatniego trzęsącego portami Zagajaszczaka, zblazowanego, lejącego sobie budyń do pępka Kronholdzinę, ostatniego fuszermajstra Rymklepicza klepiącego od lat tę samą bieda-melodię. Zerwać z mesjanistyczno-sadomasochistycznym obrazem kultury. Po „Stonerze Polskim” nastanie „Stoner Europejski”, potem światowy i tak dalej. Zalegalizować kult Dionizosa. Zawsze ZA.

Gdzie umieścilibyście się na wyobrażonej osi pomiędzy, nazwijmy to, ideą czasopisma literackiego jako „udzielania głosu”, publikacyjnej platformy, megafonu etc. – a pismem literackim jako czymś, co aktywnie kształtuje, profiluje, „ustawia” dyskusję, podaje tematy?

Warto zaznaczyć, że nie jesteśmy pismem literackim, a artystyczno-kulturowym (poza tekstami literackimi publikujemy dzieła graficzne czy multimedialne). Co do wspomnianej osi, umieścilibyśmy się na samym jej środeczku. A jeszcze chętniej odrzucili ją jako podtrzymującą fałszywą – choć oczywiście pomagającą w poruszaniu się po planszy – opozycję. Udzielanie głosu idzie pod ramię z kreowaniem. Z jednej strony autentycznie i niecierpliwie poszukujemy nowych, zaskakujących nas samych głosów, a „Stoner Polski” ma być nieodświętnym balem, na którym współhasają bardzo różnorodne formy czy dykcje. Z drugiej dysponujemy swoją własną, niedomkniętą i wciąż rozwijającą się, wizją pisma, którą bez skrupułów zamierzamy popychać. Ostatecznie to my – jako redakcja – decydujemy, jakie głosy zaprosimy na inbę, a którym przypalimy wąsa, i – co za tym idzie – które z nich wezmą udział w kształtowaniu obrazu naszego pisma.

Czy czujecie, że stworzyliście jakiegoś rodzaju środowisko? Czujecie się środowiskiem?

Paru rabinów odpowiadało już na to pytanie. Na pewno w dość krótkim czasie udało nam się skupić odbiorczo-nadawcze grono z jednej mańki niezwykle roztrzepane, niespójne pod względem nazwijmy to roboczo kulturowej proweniencji, z drugiej trzymające się na paru mocnych spoiwach zainteresowań czy przekonań artystycznych jak i pozaartystycznych, związanych czy to z kulturą psychodelii, awangardy, eksperymentu, czy też pewnym rodzajem rozrywki, poczucia humoru, uduszowienia. Wszystkie te poziomy w naszym wyobrażeniu ze sobą rezonują, iskają se wzajemnie czeremchy i wspólnie tworzą solidną bazę spotkania ludzi z różnych środowisk. Na ile rzeczywiście okaże się trwała, kwas pokaże.

Czy poczuwacie się do jakiejś tradycji polskiego życia literackiego? Kontynuujecie jakąś linię czy przedsięwzięcie? Skąd, jako pismo, czerpiecie inspiracje?

Mamy tradycję – żżerać delicje. Stoner – jako enklawa estetyk, jako klawa marszruta – nie jest zjawiskiem nowym. Jan Potocki był stonerem, każdy wieszczu lubił sobie psychodelicznie pograndzić, awangardy – wyrzecz oczywista. Czycz, Konwicki, Tymo Karpowicz. Całe postmoderne merde również. I tak właśnie, i tak mocniej, i tak długo by można. Więc jeżeli przypomocujemy to na taką zawleczkę – to jasne, jest to jakiś rodzaj kontynuacji, choć bliższa wydaje nam się synteza. Jeżeli chodzi o inspiracje, to uważamy, że na stacji popala lokomotywa, a piekielny maszynista Ourag popija surowe szpaki naparstkiem kakao. Nuklearny Gandhi leje sobie parafinę do ucha i śmieje się z dziur we własnym uzębieniu. Inspiracje są wszędzie tam, gdzie nie jest do końca normalnie.

Dlaczego internet?

To nie jest nowa dyskusja: wąchać papier czy klej. Zdania są podzielone, a matrioszki SURFUJĄ PO MIĘDZYSIECI, takie są odważne. Wymiana symboliczna już nie istnieje. Grawitacja znowu nie istnieje. Płyty tektoniczne wymieniają telegramy. Póki jest internet, trzeba korzystać. Więc zachęcamy czytelników – „Stoner Polski” jest dostępny za darmo, 24/7, kursuje tak samo również w Święto Bednarza czy Noc Koronacji Piaska na Księcia Okruszków. Chyba że dostaniemy sygnał od Doniczkowego, że czas aktywować nowe batuty. Stay stoned, króliczki.