Marta Koronkiewicz – Bibliografia polskiej wsi [rec. M. Bobula „wsie, animalia, miscellanea”] (02.2019)

W lekturze debiutu książkowego Macieja Bobuli, zatytułowanego wsie, animalia, miscellanea, dominuje wrażenie porządkowania – autor układa wiersze w cykle (odpowiadające trzem członom tytułu), układa słowa testując najlepszą kolejność, układa wreszcie siebie – wykształconego, nowoczesnego, politycznie świadomego młodego człowieka – wobec polskiej wsi, wobec scenerii niemiejskiej, nienowoczesnej, zdradziecko malowniczej.

Wieś to konkretna – Szalejów na Dolnym Śląsku, gdzie autor mieszka – ale wieś to także uogólniona, wieś jako specyficzna przestrzeń społeczno-polityczno-krajobrazowa. Bobula stawia przede sobą duże wyzwanie – od jakiegoś czasu to, co nie jest miastem (albo małym miasteczkiem) w polskiej poezji przedstawia się jako niedookreślona społecznie domena natury, jako niezlokalizowane lasy, łąki i pola, niosące ze sobą bagaż romantycznych klisz. Nie twierdzę, że nie ma od tego wyjątków – jednym z najciekawszych wydaje mi się Małgorzata Lebda, skupiająca się na swego rodzaju grozie i dozie brutalności na stałe skojarzonej z wiejskim życiem. Owo wiejskie życie jednak także w jej przypadku przedstawiane jest w obrazach wspomnień z dzieciństwa, powrotów do miejsc porzuconych. Bobula tymczasem pisze w czasie teraźniejszym – pisze o wsi, którą widzi z perspektywy drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku, rozumiejąc swój dziwny status: tego, kto był stąd, potem nie był, a teraz znowu jest, ale jest na tyle, na ile może być, skoro przez jakiś czas mieszkał w dużym mieście, studiował, skoro w mediach społecznościowych należy do kręgów młodej, wykształconej lewicy. Ten dziwny status czasem bywa źródłem lekkich tylko rozjazdów porządku, jak w wierszu koty psy ja: koty psy ćmy one/ nie mają fejsbuków telefonów/ niemniej/ ja im zawsze/ wysyłam dużo < 3 < 3 < 3/ choć więcej nas niż troje/ nie mniej”. Jednak świadomość pewnej różnicy (ale nie nieprzystawalności) opowiadana jest tu na wiele poważniejszych sposobów, np. z wykorzystaniem literackiego motywu „pana studenta na wsi”, jak w wierszu nowy korbut a serce w bojlerze:

nowy korbut a serce w bojlerze.

dokąd leziesz? – pytają mnie

chłopcy z mojej wsi.

ja piszę reportaże o stanie polskiej wsi,

o stanie czeskiej wsi,

gdzie łażą czeskie psy.

nowy korbut a serce w pegieerze,

bibliografia polskiej wsi.

ciepło w kozie i w bojlerze,

Szalejowie – wybacz mi,

kastorze i polluksie – psy,

wybaczcie mi.

gdy pisałem reportaże,

bibliografię polskiej wsi,

na śmierć w niej zapomniałem

uwiecznić moje ćmy,

z wielisławia wielkie ćmy,

ze ścinawki piękne ćmy.

Choć początek wiersza pobrzmiewa Bursą, to rytm ostatnich wersów wiersza zdaje się pożyczony od Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, w efekcie prowadzi się tu czytelnika od odstawania do zakorzenienia. Szczególnie ciekawie wygrane zostaje słowo „moja” („chłopcy z mojej wsi”, „moje ćmy”) wchodzące w konflikt ze słowem „polska” („reportaże o polskiej wsi”). Polska wieś to ta, w temacie której wypowiadają się socjologowie: biedna, nierozumiejącą swojej historii, pełna zagrożeń dla liberalnych wolności. To o niej Bobula opowiada w najważniejszym może wierszu tomu, rodzaju manifestu zatytułowanym polskie wsie:

(…)

polskie wsie

głosują na polskę b

nie segregują śmieci nie

polskie wsie

płaskie jak ziemia na której leżą

jak ziemia w którą wierzą

polskie wsie

mordowały żydów

nie zabiły jezusa

polskie wsie

przechowywały żydów

zabiły kalitowe dzieci

polskie wsie

grabione łupione

gwałcone palone

polskie wsie

puste pegieery

skrzypią rowery

polskie wsie

pan powiesił chłopa

wisi chłopie ciało

polskie wsie

tobie dadzą kopa

jak będzie im się chciało

polskie wsie

rów pełen pijaków

nasiąknięte moczem portki

polskie wsie

ciemne noce

ciemne dnie

polskie wsie

rymują się z krew

rymują się z chlew

polskie wsie

część ciebie

część mnie

W puencie wraca wcześniej przywołany konflikt, tym razem w wersji zbiorowej: Bobula upomina się o bardziej osobowy dyskurs o wsi – zazwyczaj wieś polska to wieś niczyja, lub co najwyżej prywatna, nie nasza. Narrator wierszy Bobuli jest jednak uparcie nami, czytelnikami nowej poezji: prawdę o kocie spod stodoły znajduje „na stronie 369 w książce amerykańskiej autorki”, gołębiom na dworcu czyta wiersze Szczepana Kopyta (wolały Rymkiewicza), żaby maltretowane w chłopackim dzieciństwie wracają do niego w traumatycznym obrocie spraw, nosząc twarz alt-rightowo zawłaszczonej żaby Pepe. A do myśliwych się w tych wierszach – niby w słodkiej revenge fantasy – strzela.

Odważnym poetycko i w wielu miejscach udanym próbom łączenia porządków „wiejskiego” i „naszego”, niestety przeciwdziała wprowadzony w książce kompozycyjny podział. W części „animalia” mówi się tu o wiejskich zwierzętach (kurach, muchach, ćmach, kotach) – dominujący ton można by określić jako czuło-empatyczny. To tu jednak pojawia się też fantazja o świniach dokonujących operacji na ludziach: „martwy człowiek i nic, dodamy go/ do działu miscellanea, będzie pasował”. I rzeczywiście, dział „miscellanea” zaczyna się od martwego człowieka – i dalej obejmuje wszystko, co nie zmieściło się wśród wierszy wiejskich. I nagle dla czytelnika okazuje się, że dużo się nie zmieściło – chociaż nie do końca wiadomo dlaczego. Okazuje się, że wiersze wiejskie muszą być o wsi, że jak są o kapitalizmie bez kontekstu wsi, to już nie pasują, że jak są o brutalnym pobiciu lewaka – muszą być osobno. A przecież wydawało się, że część pierwsza i druga dowiodły, że nie, nie muszą, że oczytany, politycznie świadomy narrator Bobuli nie przestaje taki być pod swoją szalejowską stodołą. Książce przydałaby się więc dodatkowa redakcja, mimo to jednak pozostaje propozycją dzisiaj bardzo potrzebną. Polska proza jakiś czas temu zaczęła się wreszcie wsi przyglądać, dostrzegając w niej coś więcej, niż romantyczne obrazki (zwłaszcza Maciej Płaza), w poezji tymczasem wieś staje się najczęściej przestrzenią prywatnej wyobraźni, wyrwanym z praw czasu terenem dziecięcych wspomnień – co dotąd wydawało mi się jedynie nudne, a po lekturze debiutu Macieja Bobuli także zwyczajnie niesprawiedliwe.

Maciej Bobula, wsie, animalia, miscellanea, Fundacja Duży Format, Warszawa 2018.

Marta Koronkiewicz – ur. 1987, pracuje w Instytucie Filologii Polskiej UWr, krytyczka literacka; autorka książki „I jest moc odległego życia w tej elegii. Uwagi o wierszach Andrzeja Sosnowskiego” (Wrocław 2019).