Ankieta: Zawody piszących – Jakub Pszoniak (05.2020)

Od redakcji: Wśród młodych poetek/poetów i krytyczek/krytyków poezji coraz popularniejsze wydają się zawody i wykształcenia inne niż związane z tradycyjnie literackimi filologią i filozofią. To zjawisko dość nowe, w tym sensie, że wyraźnie przyspieszyło w ostatnich latach – i, jak od jakiegoś czasu nam się zdaje, poważnie wpływa na kształt tak zwanego środowiska. W związku z tym pytamy przyjaciół 8. Arkusza, posiadających owe inne, ciekawe zaplecza, o to, w jaki sposób wpływają one na ich (około)literacką pracę – i vice versa.

Jak Twój zawód i wykształcenie wpływają na Twoje pisanie (i proces, i efekt końcowy)?

Zajmuję się grafiką, a to uczy syntetycznego myśleniu o kompozycji i relacjach między poszczególnymi elementami całego projektu przy jednoczesnej dbałości o detal. Każe również zwracać uwagę na konteksty, w ramach których realizacja ma działać. Podobnie jest z wierszami, w których często, zgodnie z zasadą Miesa van der Rohe, mniej znaczy więcej oraz komponowaniem książek poetyckich, które powinny być czymś więcej niż tylko zbiorem utworów.

Studiowałem filozofię i socjologię. Filozofia uczy dyscypliny myślenia i precyzji języka. Socjologia z kolei pozwala z mniejszą naiwnością poruszać się na gruncie, na który często w wierszach wchodzę. Rozgrzebany doktorat na temat tożsamości mieszkańców Górnego Śląska zamienił się z kolei w jakiejś mierze w mój debiutancki tom.

Jak Twoje pisanie wpływa na Twój zawód/pozaliterackie aktywności

Myślę, że pisanie ułatwiło mi rozpoczęcie pracy nad okładkami książek poetyckich. Bardzo prawdopodobne, że gdyby nie moja literacka aktywność, to „Ploso”, „Parkingi podziemne jako miasta spotkań”, „Animalia”, „Zaduch”, czy „Człowiek z halabardą” miałyby zupełnie inne obwoluty, byłyby więc trochę innymi książkami. Projektowałem też logo dla Rzyradora i Strony Czynnej, co również jest rezultatem znajomości z młodopoetyckiego światka. Praca z obrazem ułatwia też montaż filmów, które puszczam podczas czytania wierszy.

Jeśli mógłbyś/mogłabyś wybrać jedną rzecz ze swojej pozaliterackiej „niszy”, którą Twoim zdaniem warto byłoby, żeby wiedzieli wszyscy piszący – co by to było?

W latach 85-86 ukazały się w Polsce trzy ważne płyty: Aya RL, Kult i Nowa Aleksandria Siekiery. Wszystkie trzy miały minimalistyczne, oparte na tym samym odcieniu czerwieni okładki dobrze oddające zarówno charakter symbolizowanej przez nie muzyki, jak i swego czasu. Ilustrują one erę kryzysu i wiecznego niedoboru być może lepiej, choć w sposób mniej oczywisty, niż sama muzyka. Same są bowiem przejawem braków. Farby drukarskie były wówczas towarem deficytowym – najłatwiej było o czarną i czerwoną. Ten przykład pokazuje, jak ograniczenia wpływają na ostateczny kształt realizacji. A ta różni się często od pierwotnego zamysłu. Zmiany wynikać mogą nie tylko z ograniczeń materiałów, technologii albo budżetu, ale i dojrzewania i weryfikacji pierwszych koncepcji lub ze zderzenia z oczekiwaniami, pomysłami lub przyzwyczajeniami klienta. Projekt potrafi na ścieraniu się idei bardzo zyskać, jeśli obie strony potrafią ze sobą rozmawiać i są otwarte na wzajemne pomysły. Często jednak bywa tak, że inwestor traktuje grafika jako wykonawcę własnego pomysłu. Zwykle kończy się to realizacją rozczarowującą ostatecznie i samego zleceniodawcę lub Frankensteinem zszytym z nieprzystających do siebie, ale atrakcyjnych samych w sobie elementów z poszczególnych faz procesu projektowego lub, co gorsza, różnych projektów. Świetnie te zmagania oddaje wciąż aktualny skecz Manna i Materny ‚reklama’ sprzed ćwierćwiecza. Chciałbym również podzielić się rzemieślniczą ciekawostką, który zarazem wydaje mi się interesującą poetycko metaforą. Jeśli, poruszając się w przestrzeni kolorystycznej CMYK, wydrukujemy czarny element używając maksymalnego natężenia czarnej jedynie farby, to kolor okaże się rozczarowująco nienasycony i wypłowiały. Dopiero uzupełniając go o pozostałe barwniki uzyskamy czerń o zadowalającym odcieniu. Przesycenie jej pozostałymi kolorami sprawi jednak, że papier nie przyjmie farby, a wydruk będzie brudzić pozostałe arkusze. Z czernią bowiem trzeba postępować ostrożnie.